Leonard Cohen - Potwór Miłości
o stronie

Okno


Za widnokręgiem wiary nowy otworzysz sklep,
więc do widzenia, stary..., za tydzień, za rok, może wiek.
My jeszcze ciągle w dolinach, a Tobie tak pilno na szczyt.
Wiem, niczyja to wina. I Tyś nam nie winien nic.

Twój wybór już znam,
powody też znam,
a więcej nie trzeba mi nic.
Gdy przyjdzie mój dzień,
zacisnę dłoń w pięść
i pójdę z losem się bić.

Nasze wędrówki wiernie na progu czekają jak pies.
Biec nie można już prędzej, a prędzej biec się chce.
My jeszcze ciągle strudzeni, a Tobie odpocząć dał Bóg,
naszej drogi kamienie szukają śladu Twych stóp.

Żeby dotrzeć do celu, wybrałeś najkrótszy szlak.
Gdzież życie Twe, Przyjacielu, wytarte buty i płaszcz?
Za swe szaleństwo oddałeś ciepła ostatni kęs.
I tak mieliśmy go mało, a teraz ... jeszcze mniej.

słowa: Paweł Orkisz, muzyka: Leonard Cohen ( The Window)



PRZYPISY



W 1983 roku, po śmierci mojego przyjaciela, Wojtka Urbańskiego, słuchałem często pieśni Leonarda; szczególnie głęboko przemawiała do mnie piosenka The window.
Pomyślałem, że Wojtek był dla mnie jak okno na wiele spraw "ostatecznych" i napisałem o nim wiersz do tej melodii.
Zaśpiewałem to moje "Okno" po raz pierwszy w grudniu 1983 na przeglądzie-konkursie "Pieśni Leonarda Cohena" w klubie "Zaścianek" w Krakowie (wygrałem go wtedy; szefem jury był Maciej Zembaty), potem na festiwalu YAPA w Łodzi, 1984 (razem z grupą Passs zdobyliśmy wtedy Grand Prix).
Bardzo chciałem ją zaśpiewać na tej płycie, bo melodia jest wręcz metafizyczna.
Paweł Orkisz
z płyty Dno Serca - Paweł Orkisz śpiewa pieśni Leonarda Cohena